Wyślij sobie pocztówkę… czyli o perspektywie i jej zmianie.

Niedawno trafił w moje ręce klip do utworu Łona i Weber „Wyślij sobie pocztówkę”. Jak nie jestem fanem hip hopu to ten kawałek urzekł mnie – inteligentnym tekstem, humorem, świetnym teledyskiem kręconym w Szczecinie i puentą. Ten utwór natchnął mnie do napisania dzisiejszego tekstu. Zachęcam do posłuchania www.youtube.com/watch?v=-B-vASt4xnI

 dobrzewiesz

Utwór traktuje o pisaniu i wysyłaniu pocztówek w eter i opisaniu tego, jak w miejscu w którym jesteś jest beznadziejnie, jeśli tak uważasz. Albo tak ci się wydaje. „Podpisz i przeczytaj, co tam wypływa? Obraz fałszywy dość, ale frustracja prawdziwa”. „Tam gdzie ją wyślesz prawdopodobnie jest znacznie gorzej” – czyli gdziekolwiek byś jej nie wysłał, znajdą się tacy, którzy stwierdzą że u nich jest znacznie gorzej.

Tyle ile osób, tyle perspektyw. Można postrzegać to samo miejsce jako złe, niedobre, smutne, widzieć wszystkie jego niedociągnięcia i się na tym skupiać. Można też wysłać o tym pocztówkę w dowolne inne miejsce, gdzie inni także mają taką perspektywę i będą uważać że u nich jest gorzej. Można także otrzymać taką pocztówkę i stwierdzić, że tam skąd ją piszą, nie wiedzą co to znaczy źle. Można.

Można też skupić się na pozytywach, dostrzegać piękno, dobro, szanse i perspektywy. Rozejrzeć się dookoła i skupić na tym co fajne. Można też to doceniać. Można się tym dzielić! Także za pomocą pocztówek.

Miejsce się nie zmienia. Tylko Twoja perspektywa. Od niej zależy wszystko! Dosłownie i w przenośni!

Share

Koło pomysłów. Cudowna inspiracja, która pobudza kreatywność.

Wczoraj przez zupełny przypadek natrafiłam na zupełnie proste i cudowne narzędzie: KOŁO POMYSŁÓW

http://kolopomyslow.pl/

Jego konstrukcja jest bardzo prosta. Koło zawiera trzy kręgi, z miejscem na:
- 10 czasowników,
- 10 przymiotników,
- 10 rzeczowników,
które możemy dowolnie zdefiniować a następnie w prosty sposób nanieść na koło. Wystarczy kliknąć „obróć koło losowo”, aby otrzymać niesamowitą ilość kombinacji każdego z rzeczowników, przymiotników i czasowników.

Świetne narzędzie do kreowania pomysłów, przydatne na pewno przy marketingu – a w kontekście coachingu świetne narzędzie do zmiany perspektywy, wyjścia poza schematy, sięgnięcia po nowe.

Polecam i gratuluję autorowi pomysłu. Będę często używać!

koło pomysłów

Share

Koło emocji. Jakie emocje towarzyszą nam na co dzień? Dobre czy złe?

Od wielu lat naukowcy próbują znaleźć definicję emocji – termin ten wywodzi się od łacińskiego „movere”, co oznacza „poruszyć” i sugeruje skłonność do działania zawierającą się w każdej emocji. „Każdy wie czym jest emocja, dopóki nie poprosić go o definicję” – jak powiedzieli Fehr i Russell. Czym są więc emocje? Emocje są jak ogień – w zależności od okoliczności. Albo palący się w kominku w zimowy wieczór, kiedy rozgrzewa i buduje atmosferę bezpieczeństwa i spokoju, albo niekontrolowany, kiedy się rozprzestrzenia jak pożar i niszczy wszystko na swojej drodze. Podobnie jest z emocjami.

Wg encyklopedii PWN (2000) emocja to „proces regulacji psychicznej odzwierciedlający stosunek jednostki do działających na nią bodźców. Emocje wyrażają się zmianą poziomu ogólnej aktywności organizmu (siła emocji), mają określony znak: dodatni (odczucie przyjemności) w przypadku bodźców pozytywnych; ujemny (odczucie przykrości) w przypadku bodźców negatywnych, oraz specyficzną treść i formę ekspresji. Emocje powodują zmiany w przebiegu procesów myślenia, spostrzegania, pamięci. Emocje o umiarkowanym natężeniu podnoszą sprawność działania, emocje o bardzo dużym natężeniu (zwłaszcza negatywne) mogą je dezorganizować”.

Każdy zdrowy człowiek odczuwa w swoim życiu emocje w reakcji na świat go otaczający. Emocje wyrażają stosunek człowieka do zdarzeń i zjawisk otaczających go, mogą wzmacniać gotowość jednostki do działania lub ją osłabiać. Emocje są Twoją reakcją na Twoje postrzeganie wydarzeń.

Emocje są zazwyczaj konsekwencją zdarzeń rozgrywających się szybko, podczas gdy te rozgrywające się w wolniejszym tempie tworzą nastroje. Nastroje mogą zmienić prawdopodobieństwo pojawienia się określonej emocji a emocje mogą prowadzić do określonego nastroju.

Ciekawą teorię dotyczącą emocji zaproponował Robert Plutchik. Jego trójwymiarowy diagram opisuje emocje i relacje między różnymi emocjami, analogicznymi do kolorów na kole. Wymiar pionowy reprezentuje intensywność, a wymiar poziomy stopień podobieństwa. Emocje przeciwległe na kole są emocjami przeciwnymi.

Kolo_emocji_plutchika

Emocje i nastroje można też przedstawić w zależności od stopnia aktywacji / pobudzenia i ich kierunku – od pozytywnych do negatywnych. Listę (zapewne niewyczerpującą) można znaleźć poniżej:

Wysoka aktywacja / pobudzenie

Niska aktywacja / brak pobudzenia

Przyjemne / pozytywne

Zdumiony
Pobudzony
Zdziwiony
Aktywny
Skupiony
Podekscytowany
Chętny
Entuzjastyczny
Uradowany
Podekscytowany
Euforyczny
Ożywiony
Pełen werwy
Rozbawiony
Dumny
Czuły
Szczęśliwy
Zachwycony
Uradowany
Radosny
Serdeczny
Zadowolony
Wyciszony
Spokojny
Cichy
Rozleniwiony
Nieśmiały
Poważny
Senny
Rozluźniony
Zadowolony
Wypoczęty
Spokojny
Pogodny
Odprężony
Skromny
Pogodny

Nieprzyjemne / negatywne

Przekorny
Zaalarmowany
Wściekły
Zestresowany
Rozzłoszczony
Przestraszony
Zdenerwowany
Roztrzęsiony
Zaniepokojony
Zazdrosny
Zdegustowany
Zmieszany
Nieszczęśliwy
Przygnębiony
Smutny
Skwaszony
Ponury
Przybity
Zawstydzony
Przygnębiony
Rozczarowany
Otępiały
Zmęczony
Ospały
Ociężały
Znudzony
Strapiony
Oszołomiony
Apatyczny
Nieaktywny
Bierny
Nostalgiczny

Uświadomienie sobie, że konkretne emocje pojawiają się w danym momencie jest pierwszym krokiem do ich poznania i próby zrozumienia w wyniku czego powstają i co się dzieje w ich następstwie. A to już punkt wyjścia do świadomego kontrolowania swoich zachowań spowodowanych emocjami.

Share

Test Career Direct – test predyspozycji zawodowych

Niedawno koleżanka zaproponowała mi wzięcie udziału w badaniu Career Direct i poprosiła żebym coś napisała na temat tego testu na swoim blogu. Do testu podeszłam nieco sceptycznie, ale mając okazję wypróbować nowe narzędzie, postanowiłam się przetestować.

Test Career Direct opiera się na 4 obszarach:

- Osobowość czyli w jaki sposób naturalnie reaguję,

- Zainteresowania zawodowe czyli robieniem czego się interesuję,

- Umiejętności i naturalne zdolności czyli co naturalnie robię dobrze,

- Wartości czyli co jest dla mnie w pracy i w życiu ważne.

Raport który otrzymujemy jest dosyć obszerny – zawiera 24 strony. Do raportu otrzymujemy także broszurkę – lista zawodów i plan działania – raczej do pracy samodzielnej, wymagający sporo samozaparcia. Raport podzielony jest na 4 części dotyczące każdego z obszarów.

W każdym z obszarów znajdują się graficznie rozrysowane wyniki, podawane na skali od 20 do 80 – podobnie jak w rozkładzie normalnym (krzywa Gaussa). Wynikiem średnim jest 50, dla każdego składnika około 1/3 ludzi osiąga wynik między 20 i 44, a/3 wynik 45-55 i około 1/3 pomiędzy 56 a 80.  Skale we wszystkich częściach raportu są oparte na „standaryzowanych wynikach badań dużej grupy ludzi, którzy odnieśli sukces w różnych dziedzinach”.

Trzeba zaznaczyć, że raport jest utworzony w oparciu o własne odpowiedzi, a ich wynikiem jest profil „opisujący Ciebie oraz innych ludzi, którzy uzyskali podobne wyniki”. Raport zachęca także do weryfikacji wyników poprzez zapytanie kogoś kto nas dobrze zna, o potwierdzenie które stwierdzenia są właściwe – i skupienie się na nich.

Po wypełnieniu testu mogę powiedzieć, że raport dosyć wiernie obrazuje moją osobę na przypisanych skalach. Z kilkoma stwierdzeniami nie mogę się zgodzić, ale nie odkryłam na swój temat niczego zaskakującego. Poniżej wycinek jednego z podsumowań:

cd1cd2Trochę o plusach tego testu:

- Test na pewno może być przydatny dla osób, które chciałyby lepiej siebie poznać, sprawdzić i porównać jak wygląda ich osobowość (wg tego testu).

- W jego interpretacji pomaga także spotkanie informacyjne z osobą realizującą test, która podczas obszernej rozmowy omawia jego wyniki. Renata prowadzi to spotkanie profesjonalnie, omawiając każdy z obszarów.

- Test może być dobry także dla osób, które szukają wskazówek w wyborze zawodu, bo pomaga przelać na papier i skondensować w jednym miejscu własne predyspozycje, od razu podpowiadając zawody które mogą być wykonywane. Ich definicje znajdują się książce listy zawodów, co dla osób wkraczających dopiero na ścieżkę zawodową może stanowić dużą pomoc przy wyborze kierunku dla siebie.

- Raport zawiera także dosyć przydatne podsumowanie, dane prezentowane są w sposób graficzny co ułatwia ich zestawienie ze sobą.

Teraz nieco o minusach tego testu:

- jest czasochłonny – jego wypełnienie zajmuje od 1,5 godziny do 2,5 godzin, przez co trzeba sobie zarezerwować sporo czasu na jego wypełnienie,

- niektóre pytania (z punktu widzenia osoby pracującej już zawodowo i ukierunkowanej) nie są przydatne lub są po prostu skierowane do osób bardzo młodych, które na początkowym etapie nieco po omacku szukają dla siebie kierunku i mogą być przez te pytania naprowadzone na właściwą drogę,

- sposób prezentacji wyników (od 20 do 80) jest niezbyt jasny, a skala rzadko spotykana,

- pewne elementy testu nie są zbyt dobrze przetłumaczone na język polski, przez co w niektórych elementach test/ raport jest niejasny lub sobie przeczy,

- część dotycząca wartości jest nieco ułomna – wypełnienie testu polega na ułożeniu wartości (rozumianych tak jak w tłumaczeniu, brak możliwości samodzielnego ich nazwania) w preferowanej kolejności – w otrzymanym raporcie otrzymujemy 3 strony o wartościach, które są de facto przedrukami z własnych wyborów

Na podsumowanie:

Test polecałabym osobom, które chcą lepiej poznać siebie. Przyda się także osobom młodym, które są na początku swojej drogi zawodowej i nie mają pojęcia, w którym kierunku pójść. Test może okazać się także przydatny osobom, które chciałyby zmienić lub rozpocząć od nowa swoją karierę zawodową. Pomoże w tym na pewno indywidualny plan działania, omawiany wraz z realizatorem testu na rozmowie indywidualnej. Należy jednak pamiętać też, że „test, jest tylko testem” – może służyć za pomoc w wyznaczaniu ścieżki kariery a nie być jedynym jej wyznacznikiem.

Po więcej informacji o teście i cenach wysyłam Was do coacha ACC – Renaty Grabowieckiej – www.coachingpopolsku.com

Share

Oczekiwania vs rzeczywistość. O coachingu relacji…

Wielu z nas oczekuje „czegoś więcej” od życia, od innych, od ich zachowania, od relacji w które z nimi wchodzą. Podając chociażby kilka przykładów z wielu:

Pani P. od wielu lat ma stałą pracę, świetnie funkcjonujący zespół, przyzwoite zarobki, spełnia się w pracy i jest dobrze oceniana na każdej ocenie okresowej Niby wszystko jest idealnie, ale… nie jest! Ona czuje się niedoceniona dlatego, że nie otrzymała awansu, na który uważa że zasługuje. I co teraz? Czy jej przełożony, pomimo tego że na bieżąco docenia jej pracę, będzie o tym wiedział? Czy się coś zmieni?

Pani O. oczekiwała od swojego męża, że będzie ją doceniał – przynosił jej kwiaty, zostawiał notatki na lodówce i wysyłał jej codziennie miłe smsy. On natomiast okazywał jej uczucia w inny sposób – naprawiał samochód, sprzątał, robił zakupy, pomagał w obowiązkach domowych. Ona czuła się niedowartościowana i niedoceniona bo jej mąż nie doceniał jej (jej zdaniem) wystarczająco. Oczekiwała czegoś więcej.

Pan Z. oczekiwał, że jego relacje z rodzicami ulegną poprawie, że będą do niego częściej dzwonić a podczas rodzinnych spotkań odejdą od pewnych tematów, które powodują rozdrażnienie i kłótnie. Oczekiwał, że rodzice włożą w tą relację więcej ciepła i przestaną być tak apodyktyczni.

Pan T. zauroczył się w nowo poznanej osobie. Oczekiwał, że dziewczyna będzie dążyła do ponownego spotkania z nią i poznania go bliżej, a kiedy nadarzyła się taka okazja – nie doszło do tego. Był rozczarowany, bo myślał że będzie inaczej.

Co łączy te powyższe przypadki? Każda z tych osób miała jakieś oczekiwania – względem innych lub ich zachowania. Niespełnienie tych oczekiwań powodowało w nich frustrację, zawód, rozczarowanie, poczucie braku spełnienia. Czy działo się tak dlatego, że inni mieli złe intencje czy dlatego że nie znali tych oczekiwań? Jaki wpływ osoby opisane powyżej miały na sytuację i zmianę zachowań osób, z którymi wchodziły w relacje?

Często nie zastanawiamy się nad tym. Mamy swoje oczekiwania względem innych i nie komunikujemy ich na zewnątrz. Oczekujemy czegoś a jednocześnie nie dajemy znać „na zewnątrz” o swoich oczekiwaniach. Dlaczego? Być może dlatego, że zakładamy że nasze oczekiwania są widoczne jak na dłoni lub oczywiste. Być może dlatego, że boimy się mówić o swoich oczekiwaniach w obawie o odrzucenie, odtrącenie, zbagatelizowanie swoich potrzeb.

Pytanie, co my w ramach tych relacji jesteśmy w stanie zrobić, aby wpłynąć na realizację swoich oczekiwań względem innych i ich zachowania? W coachingu relacji często wykorzystuje się kilka ćwiczeń, które pozwalają zmienić perspektywę widzenia relacji i określić obszar wpływu klienta na relację oraz określić jego gotowość do podjęcia działań / zmiany w tym kierunku. Tak aby uświadomić sobie, jaki wpływ na spełnienie swoich oczekiwań Klient ma i dążyć do poprawy w tym obszarze, na który posiada realny wpływ.

hands-460865_640

Share

„Na szczęście” – dlaczego talizmany przynoszą nam szczęście?

Zainspirowana ostatnim prezentem „na szczęście” postanowiłam dziś napisać o „talizmanach” – nieco z przymrużeniem oka, z drugiej strony zastanawiając się co takiego naprawdę przynosi w nich szczęście. Wielu z nas ma swoje przedmioty przynoszące szczęście „szczęśliwy sweter”, „szczęśliwy długopis”, „szczęśliwy krawat”, „szczęśliwe buty”, „szczęśliwą torebkę” czy „szczęśliwą szminkę”. Zabieramy je ze sobą na trudną rozmowę, ciężki egzamin, ważne wydarzenia – aby poczuć się raźniej, pewniej, mieć dodatkową pomoc czyli mieć szczęście. Przesąd, bajka, bzdura? A może udowodnione naukowo?

Magii raczej w tym nie ma. Ci, którzy zabierają ze sobą „szczęśliwy przedmiot”, wierzą że przyniesie im on szczęście, a swoją wiarę opierają na tym, że już kiedyś im je przyniósł. W ten sposób tak jakby „przynoszą szczęście ze sobą”. Dzięki temu dodają sobie otuchy, wiary we własne możliwości i przychylność losu. Wierzą, że z „talizmanem” wszystko pójdzie dobrze – i zazwyczaj tak jest, bo sami są inicjatorami swojego sukcesu i podświadomie go na siebie ściągają. Robią wszystko tak, aby samemu sobie przynieść szczęście, czyli dążą do pozytywnego wyniku swoich działań. I tak, z „czymś przynoszącym szczęście”, zazwyczaj pomyślnie zdają egzamin czy przechodzą trudny sprawdzian. Talizmany działają tylko wtedy, gdy ich właściciele wierzą w nie na tyle mocno, by być sprawcą swojego sukcesu i samemu sobie dopomóc w szczęściu.

koniczynka

Share

Za co uwielbiam pracę coacha czyli LUDZIE SĄ WSPANIALI!

Dzisiaj zakończyłam serię sesji coachingowych z moją niezwykłą Klientką, osobą bardzo pracowitą która dzięki ciężkiej pracy i ogromnemu wkładowi własnemu przeszła ważną dla siebie drogę i odpowiedziała na kilka naprawdę trudnych pytań. Na koniec naszych spotkań otrzymałam od niej kartkę z ręcznie wypisanymi podziękowaniami (które mnie wzruszyły), mały drobiazg i bukiet pięknych jesiennych liści.

IMG_2297

Liście te są dla mnie inspiracją – przypominają mi o tym, że każdy człowiek jest inny, ma inny kształt i odcień, różne kolory, różną fakturę, mają różne wielkości i kształty – chociaż z zewnątrz są liśćmi z tych samych rodzajów drzew. Każdy z nich dojrzewał inaczej, każdy z nich jest też piękny z innego powodu – jedne zielone, inne żółte i pomarańczowe, jeszcze inne w kilku barwach jednocześnie. Ciężko znaleźć dwa takie same, identyczne. Liście te przypominają mi, że każdy człowiek jest piękny – ale też mówią o tym że nie ma rzeczy tylko albo białych albo czarnych. Obrazują paletę barw – emocji, przeżyć, doświadczeń… Cudownie jest móc spojrzeć na taki bukiet, jednocześnie wiedząc że jest on podarunkiem na zakończenie procesu coachingowego.

Uwielbiam pracę coacha i swoich Klientów, którzy nie boją się sięgać po swoje marzenia, mierzyć się ze swoimi słabościami i lękami oraz dążyć do osiągnięcia celów.

Ludzie są W-S-P-A-N-I-A-L-I !

IMG_2325

Share

Czy wiek w coachingu gra rolę?

Tekst o wieku w coachingu miałam napisać już dawno, ponieważ długo nurtowało mnie pytanie gdzie leży granica różnicy wieku pomiędzy coachem a Klientem. Dotychczas pracowałam raczej z grupą osób w wieku 27+, zdarzało mi się także pracować ze studentami, uczniami ostatnich lat liceum. Coaching ten najczęściej dotyczył poszukiwania własnej drogi, coachingu kariery, znalezienia motywacji, organizacji czasu lub wzmocnienia siebie i swoich kompetencji. Zazwyczaj trafiały do mnie osoby zmotywowane, żądne celów lub ich poszukujące i pełne osobistych marzeń.

Ostatnio coraz więcej zapytań o coaching mam także od osób 50+. Kiedyś myślałam, że jako coach około 30-tki moją grupą docelową będą osoby kończące studia i szukające drogi ścieżki zawodowej. Myślałam także, że z racji młodego wieku nie będę w stanie być odpowiednim partnerem w coachingu dla osób dojrzałych. Tymczasem moje ostatnie doświadczenia pokazują, że wiek w coachingu nie gra roli.

Różnica wieku pomiędzy coachem a Klientem nie jest istotna z punktu widzenia efektów coachingu, o ile:

- Klient jest w stanie zaufać coachowi, jego wiedzy, doświadczeniu i intencjom,

- coach i Klient dobrze czują się w swoim towarzystwie (np. nie są skrępowani różnicą wieku),

- a ich energia współgra ze sobą, czyli jak to niektórzy potocznie nazywają „istnieje odpowiednia chemia”.

Od jakiegoś czasu pracuję więc także z osobami w wieku 40+ i 50+. Z osobami z tej grupy wiekowej po wytworzeniu się wzajemnego zaufania, pracuje się cudownie. Są to osoby świadome, często z bagażem doświadczeń, cennymi umiejętnościami, którzy albo doskonale wiedzą co chcieliby uzyskać dzięki coachingowi albo też poszukują nowej drogi. Nowej drogi na szczęście, pracę, realizację siebie i nie boją się prosić o przewodnika – coacha do odkrywania „nowego” i wzmocnienia siebie w swoich kompetencjach. Potoczna opinia, że tylko ludzie młodzi chcą się rozwijać, dążyć do sukcesu, realizacji pasji i spełnienia w zawodzie jest błędna. Osoby dojrzałe, jeśli decydują się na coaching – ciężko pracują na jego efekty. Bycie towarzyszem dla coacha w tej drodze jest naprawdę wspaniałe i inspirujące, niezależnie od wieku Klienta i różnicy wieku pomiędzy coachem a Klientem.

alive-444540_1280

Share

O dystansie w pracy, czyli czy przechodzić na „Ty” czy pozostać na „Pan/Pani?”

Potoczne rozumienie szacunku, dystansu i hierarchii w Polsce jest takie: jak chcę żeby darzono mnie szacunkiem, to nie pozwolę do siebie mówić na Ty. Stąd też Pan/Pani Manager, Dyrektor, Właściciel właśnie w taki sposób „karze” się do siebie zwracać. Ale czy na pewno forma Pan/Pani gwarantuje szacunek i pozycję?

speech-35342_1280

Osobiście znam wiele możliwych przypadków, które mogą tu wystąpić:

- zespół w którym menager i jego podwładni zwracają się do siebie po imieniu i utrzymują koleżeńskie stosunki, w którym jednocześnie występuje zależność decyzyjna szef – podwładny a jednocześnie na co dzień funkcjonuje szacunek i wzajemne zaufanie wśród zespołu i jego przełożonego,

- osoba zarządzająca zespołem, w którym każdy zwraca się do siebie po imieniu, w którym nie widać relacji przełożony – podwładny, i występuje wzajemnego szacunku i lekceważenie przełożonego,

- osoba zarządzająca zespołem, w którym każdy do siebie zwraca się na Pan/Pani, panuje wzajemny szacunek, mocno uwidacznia się relacja hierarchii pomiędzy przełożonym a podwładnymi, pracownicy są wobec siebie uprzejmi,

- osoba zarządzająca zespołem, do której należy zwracać się na Pan/Pani, która zwraca się po imieniu do swoich pracowników, co w ewidentny sposób pokazuje różnicę w hierarchii i „miejsce” każdego z pracowników, gdzie decyzje przełożonego są lekceważone,

- i chyba kolejnych przypadków można by jeszcze mnożyć – bo możliwych kombinacji jest jeszcze kilka…

Jak to więc jest? Który z tych sposobów zwracania się do siebie jest „najlepszy?”, „najwłaściwszy?”, „najbardziej prawidłowy”? Odpowiedź jest jak zawsze ta sama: … to zależy…

Od czego?

- mówienie do siebie na „Ty” naturalnie skraca dystans i prowadzi do pogłębienia relacji – Ci przełożeni, którzy nie potrafią sobie poradzić z naturalnym zachowaniem autorytetu będą próbowali go wymusić poprzez stosowanie formy Pan/Pani,

- w przypadku zespołów starszych, lub złożonych z osób mocno zróżnicowanych wiekowo zazwyczaj jego członkowie zwracają się do siebie oficjalnie, na Pan/Pani. Czasami część osób może się do siebie zwracać po imieniu, osoby o największej różnicy wieku często pozostają jednak przy formie „Pan/Pani”, w przypadku zespołów młodych, złożonym z członków o podobnym wieku forma grzecznościowa Pan/Pani zaburza nieco naturalną tendencję do zwracania się do siebie na TY.

- bardzo dużo zależy też od kultury organizacji i ogólnie przyjętego sposobu komunikowania się między sobą (np. że generalną zasadą jest mówienie do siebie po imieniu, lub że wszyscy obligatoryjnie zwracają się do siebie na Pan/Pani wg przyjętych reguł).

Ja osobiście jestem za utrzymaniem równowagi i partnerstwa w relacjach zawodowych – czyli albo obydwie strony zwracają się do siebie na Pan/Pani albo obydwie mówią sobie po imieniu. Będąc menedżerem, zarządzającym młodym zespołem – bardzo dobrze czułam się zwracając się do moich pracowników i współpracowników (i vice versa) na Ty. W tym przypadku nie powodowało to braku szacunku z żadnej ze stron ale pomagało mi budować atmosferę współpracy, zaangażowania i zaufania.

A jak Wy w pracy zwracacie się do swoich współpracowników / podwładnych / przełożonych? Jakie są wasze doświadczenia w tym zakresie?

Share

Proste błędy w CV, które najwięcej kosztują. 5 najczęstszych błędów w CV, które kosztują brak pracy.

Ostatnio mam do czynienia z bardzo dużą ilością CV w związku z prowadzonymi przeze mnie rekrutacjami. Przeglądając setki CV dziennie i wykonując kilkadziesiąt telefonów rzuca się w oczy kilka podstawowych błędów, które mają negatywny wpływ na ocenę Kandydata i odrzucenie go na etapie weryfikacji. Drodzy aplikujący i poszukujący pracy! Unikajcie poniższych błędów!

Błąd 1. Nieaktualny numer telefonu .

O dziwo zdarza się to nagminnie, „abonent jest niedostępny”, „nie ma takiego numeru”, „tu 500 XXX 584, zostaw wiadomość po sygnale”… Skoro nie sprawdziłeś swojego numeru telefonu przed wysłaniem CV to ciężko Ci będzie znaleźć pracę. Zdarzają się także CV bez numeru telefonu – skoro szukasz pracy, to jak potencjalny pracodawca ma się z Tobą skontaktować?

Błąd 2. Nie odbieranie telefonu i nie oddzwanianie na nieodebrane połączenie.

To także nagminne. Potrafię po kilka razy dzwonić pod ten sam numer telefonu, słysząc jedynie dźwięk dzwonka w telefonie (lub muzyki). Rzadko która osoba oddzwoni. Jeśli szukasz pracy, oddzwoń na nieznany numer telefonu – przecież to może być Twój przyszły pracodawca? Jak inaczej znajdziesz pracę?

Błąd 3. Nieaktualne CV.

Nie przesadzę, jeśli powiem że wśród ostatnio przejrzanych przeze mnie CV, co najmniej co trzecie jest nieaktualne – nie zawiera ostatniej pracy (jednej bądź kilku) lub zawiera informację o trwającym zatrudnieniu, podczas gdy od kilku miesięcy jest ono zakończone. To wprowadza pracodawcę w błąd i nie świadczy dobrze o Kandydacie!

Błąd 4. CV bez dat lub z datami w latach.

Często zdarza mi się czytać CV, w których dany Kandydat ma już jakieś doświadczenia zawodowe za sobą, ale nie pisze kiedy je zdobywał i przez jak długo. Równie dobrze może to być jeden dzień, jak i 3 lata. Nie wiadomo. Równie często zdarzają się CV z datami w latach np. 2012-2013, a kiedy dopytuję kandydata, okazuje się że były to trzy miesiące na przełomie tych lat.

Błąd 5. Nie wiesz gdzie wysyłasz CV.

Aplikując na różne oferty pracy część z Kandydatów zmienia swoje CV i list motywacyjny, pod daną ofertę. I bardzo dobrze, ALE… jeśli wyśle takie dokumenty do innego pracodawcy niż założył w dokumentach (np. aplikuje na Sprzedawcę w sklepie, a w CV napisał że chce być Hostessą w Aptece), a do tego że jest to jego ambitny plan który zamierza realizować – marne szanse by z tak rozpoczętą drogą dostał angaż na stanowisko Sprzedawcy.

documents-158461_1280

 Potrzeba więcej uwagi…

Część z powyższych błędów może wydać się absurdalna lub po prostu bezmyślna. W pędzie poszukiwania pracy, Kandydaci potrafią wysyłać kilkadziesiąt CV, nie zwracając uwagi na najprostsze kwestie, które mogą przesądzić o eliminacji CV na etapie wstępnej selekcji aplikacji. Warto poświęcić te kilka minut dłużej i zadbać o to, by potencjalny pracodawca miał szansę się z Wami skontaktować pod podanym numerem telefonu, przeczytać precyzyjne i aktualne informacje o Waszym doświadczeniu zawodowym i przy okazji, dostrzec, że swoją ofertę kierujecie właśnie do niego. CV będzie w takim wypadku pierwszym krokiem poczynionym we właściwą stronę.

Share